sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział Drugi

*** OCZAMI LUCY  ***
Obudziłam się w łóżku, to znaczy że Zayn mnie tu przyniósł. Chyba już nie ma focha. Lekko się zaśmiałam, wstałam z łóżka i ospałym krokiem ruszyłam do kuchni w nadziei że chłopak już tam na mnie czeka. Myliłam się. Nie było go. Nie było jego kurtki i butów. Myślałam, że poszedł do sklepu bo pewnie był głodny a zauważył że w lodówce nic nie ma. Udałam się do łazienki. Szybko wzięłam prysznic, zrobiłam lekki makijaż, uczesałam włosy strój klik i ruszyłam do kuchni. Zajrzałam do lodówki, rzeczywiście, nie było nic konkretnego. Postanowiłam więc że udam się do sklepu i coś kupię. Zamknęłam lodówkę , nalałam sobie do szklanki wody i usiadłam na krześle przy blacie. Leżała tam jakaś karteczka.
** Witaj Kochanie! Mam do załatwienia kilka spraw. Wrócę późno, nie czekaj na mnie. Kocham Cię! **
Bardzo  się zdziwiłam, załatwienie kilku spraw? I to oznacza że ma wrócić tak późno. Pewnie pójdzie na jakąś imprezę z Harrym, Niallem, Louisem i Liamem. Obawiałam się, bo wiedziałam że Zayn ma kłopoty z alkoholem i jak za dużo go wypije może zrobić coś głupiego. Miałam tylko nadzieję że to nie będzie kolejna taka sytuacja. Postanowiłam że do niego zadzwonię :
L: Hej kochanie, gdzie jesteś?
Z: Hej misiu, pamiętasz jak mówiłem Ci o wieczorze kawalerskim Louisa?
L: No tak, coś mówiłeś.
Z: No więc właśnie szykujemy wszystko z chłopakami.
L: Aha, spoko. Ale dlaczego mi nie powiedziałeś tylko zostawiłeś jakąś karteczkę.
Z: Nie złość się, miałem Ci powiedzieć, ale nie chciałem Cię budzić.
L: Ehh, no dobra.
Z: Kocham Cię! Pa.
L: Ja Ciebie też. No pa. I grzeczny tam bądź! hahaha.
Z: Nie obiecuje. Hahaha. PAPA, Kocham Cię.
Rozłączyłam się i poszłam do sklepu. Kupiłam jakieś owoce, musli i jogurt naturalny. Nie musiałam dzisiaj gotować obiadu więc kupiłam tylko coś żeby zjeść na śniadanie na obiad zamówię sobie pizze. Wróciłam do domu, przygotowałam sb jedzenie, zrobiłam kawę. Gdy skończyłam, postanowiłam że pójdę do Ariany. Musiałam jednak do niej zadzwonić by się upewnić czy jest w domu czy w salonie.
L: Hej Ari!
A: Hej Lu!
L: Mam pytanie, jesteś teraz w salonie, czy w domu?
A: W domu, mam dzisiaj wolne. A co?
L: To dobrze, zaraz u Ciebie będę.
A: Okej, czekam.
Rozłączyłam się i zadzwoniłam po taksówkę. Nie chciało mi się iść pieszo. Pobiegłam szybko do przedpokoju, ubrałam buty i kurtkę. Chwyciłam tylko jeszcze telefon i klucze od domu. Przekręciłam kluczyk i zbiegłam szybko na dół. Taksówka już czekała. Wsiadłam do pojazdu :
T: Dzień dobry, gdzie jedziemy?
L: Dzień dobry, Oxford Street.
Całą drogę wpatrywałam się przez szybę w taksówce i myślałam o Zaynie, bałam się że zrobi coś głupiego. Byliśmy już na miejscu, zapłaciłam kierowcy za transport i wysiadłam z pojazdu. Musiałam przejść jeszcze jakieś 5 minut by dojść do mieszkania Ariany. Byłam już przed klatką. Zadzwoniłam domofonem a Ariana otworzyła mi drzwi. Wbiegłam szybko po schodach na 8 piętro. Ta, głupia ja, zapomniałam o windzie a Ari mieszka tak wysoko. Bardzo się zmęczyłam. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi a w drzwiach stanęła brunetka:
A: Hej kochana!
L: No hej! - dałyśmy sobie buziaka w policzek na przywitanie.
A: Wejdź, nie stój w progu.
L: Hehe, już, już.
Dziewczyna wysłała mnie do salonu i usiadłyśmy na kanapie :
A: Napijesz się czegoś?
L: Hmm, chętnie.
A: Kawa, herbata, woda, sok?
L: Wiesz możesz dać sok.
A: Okej.
Przyjaciółka powędrowała do kuchni i po chwili wróciła z dwiema szklankami soku pomarańczowego. Położyła na stoliczku po czym upiła łyk napoju. Zrobiłam to samo, po chwili ciszy Ari przerwała i zapytała:
A: A więc, co się stało że przyszłaś. Przecież Zayn wrócił, pokłóciliście się?
L: Ooo, widzę że to musi być jakiś powód żeby przyjść do przyjaciółki? - zaśmiałam się na co dziewczyna zrobiła to samo
A: No niby nie, ale jak Zayn wrócił to myślałam że więcej czasu spędzisz z nim.
L: Zayna nie ma. Poszedł na wieczór kawalerski do Louisa wróci późno a ja mam już dość siedzenia sama w domu.
A: Aaa. Wiesz co?
L: No co?
A: Liam, zaprosił mnie na ślub jako osobę towarzyszącą.
L: Ooo, super ! cieszysz się?
A: Tak, przecież wiesz jak mi się on podoba.
L: No wiem, wiem.
A: Właśnie - zaśmiała się.
L: Ej! mam pomysł.
A: Jaki?
L: Może zadzwonimy po Emmę i zrobimy sobie ' babski wieczór ' ?
A: Świetny pomysł ! Już dzwonie.
Dziewczyna chwyciła za telefon i zadzwoniła do Emmy.
A: Powiedziała że zaraz tu będzie.
L: Super!
A: Chodź zrobimy coś do jedzenia.
L: Okej. - zaśmiałyśmy się i ruszyłyśmy do kuchni

*** OCZAMI ZAYN'A ***
Kolejny drink, kolejny kieliszek wódki. W ogóle już nie kontaktowałem. Nie wiedziałem co się dzieje. Nagle pojawiły się obok nas striptizerki. Zaczęły tańczyć i się rozbierać. Byłem najbardziej najebany z nas wszystkich a było nas pięciu. Chłopaki mieli z tego wielką radochę i wpatrywali się w dziewczyny jak w obrazki. Nie ukrywam ja również. Gdy zostały już TYLKO w majtkach podeszły do każdego z nas, usiadły na nas okrakiem i zaczęły kusić. Byłem kompletnie najebany. Zapomniałem o Lu, po prostu dałem się ponieść chwili. Zerknąłem na chłopaków, każdy z nich całował się z tymi dupami. Nie chciałem odstawać od reszty i zacząłem namiętnie całować tą dziwkę. Bawiłem się jej piersiami. Zostawiłem chyba z dziesięć malinek na jej szyi i ramionach. Dziewczyna była napalona. Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do toalety. Rzuciła się na mnie ściągając mi spodnie. Oparłem się o ścianę a ta wzięła do ust mojego przyjaciela i zaczęła go ssać. Podobało mi się to :
Z: Dalej dziwko!
Na te słowa dziewczyna zaczęła być bardzie brutalna. Złapałem ją za dłonie i rzuciłem na ścianę. Po chwili się zsunęła ale chwilę potem oparła się o ścianę a ja wepchałem w nią mojego przyjaciela. Ta suka zaczęła krzyczeć moje imię. Zrobiłem się jeszcze bardziej brutalny. Wyszedłem z niej. Ubrałem spodnie. I koślawym krokiem wróciłem do chłopaków. Wyjebałem się raz czy dwa ale miałem jeszcze trochę sił by wstać. Nawet nie zauważyli że mnie nie było. Zabawiali się w najlepsze z tymi panienkami. Ja sam nie wiedziałem co się dzieje. Po chwili uświadomiłem sobie że właśnie zdradziłem Lucy. "Kurwa mać" Co ja zrobiłem. Obiecałem jej." pomyślałem. Byłem najebany. Chwyciłem po kolejne kieliszki wódki. Zapomniałem już nawet o tym że pieprzyłem się z tą dziwką i że zdradziłem Lu. Piłem dalej. W ogóle już nie wiedziałem co się dzieje. Nawet nie wiedziałem gdzie byli chłopacy. Zerknąłem dookoła sali. Nigdzie ich nie było. Wstałem, chciałem podejść do baru, myślałem że tam są. To było do przewidzenia gdy tylko się podniosłem od razu wyjebałem się na ziemię. Leżałem tak przez jakieś dziesięć minut. Po chwili złapałem się o oparcie fotela i jakoś wszedłem na fotel. Oparłem głowę do tyłu i zasnąłem. Tak po prostu, przecież, nie miałem już siły nawet mrugać.

*** OCZAMI LUCY ***
Byłam jeszcze u Ari z Emmą. Śmiałyśmy się i wypiłyśmy po paru shotach. Było super. Nie wiedziałam jak wrócę do domu. Nie zamierzałam jechać taksówką lekko podpita. Za duży wstyd. Postanowiłam że zostanę na noc u Ariany z resztą Emma też zostaje. Wysłałam sms'a Zaynowi :
** Hej Misiu! Wiesz nie wrócę dziś do domu na noc. Jestem właśnie u Ariany i Emma też jest i jakoś nie chce mi się wracać do domu. Mam nadzieję że po tym wieczorze kawalerskim nie zrobiłeś nic głupiego. Kocham Cię bardzo mocno. A w domu będę około 12. Kocham, pa! :* **
L: okej no to zostaję!
A: Uhuhu. super!
E: Zajebisty wieczór.
A: To może jeszcze po drineczku?
L,E: Chętnie! Lej.
Poszłyśmy spać jakoś o 4 w nocy. Oglądałyśmy jeszcze jakąś komedię. Wiedziałam że nie wstanę prędko i pewnie nie wrócę do domu na 12. Oj tam, Zayn pewnie też nie wstanie tak szybko. Nie będzie zły.

*** OCZAMI ZAYNA ***
Chłopaki mnie obudzili a jakiś kolega Louisa zawiózł mnie do domu. Bylem wykończony. Lu nie było w domu. Szczerze, to chyba nawet lepiej. Nie chciałbym żeby widziała mnie w takim stanie. Usiadłem na kanapie na stoliku leżała butelka z wodą. Chwyciłem ją i wypiłem prawie pół. Byłem strasznie najebany. Nic nie pamiętałem. Ale chwilę potem przypomniała mi się ta striptizerka i to co z nią zrobiłem. Wyciągnąłem telefon. Dostałem sms'a od Lucy.
** Hej Misiu! Wiesz nie wrócę dziś do domu na noc. Jestem właśnie u Ariany i Emma też jest i jakoś nie chce mi się wracać do domu. Mam nadzieję że po tym wieczorze kawalerskim nie zrobiłeś nic głupiego. Kocham Cię bardzo mocno. A w domu będę około 12. Kocham, pa! :* **
Czytając to pojedyncze łzy spływały mi po policzku. Zawiodłem ją. Jak mogłem to zrobić. Zablokowałem telefon. I rzuciłem nim o ścianę. Wyciągnąłem z barku butelkę Jack'a Daniels'a i wyjebałem go całego z gwinta. Odłożyłem pustą butelkę trunku na stolik i poszedłem spać.

HEJ HEJ! Jak mówiłam że jak będę się nudzić to rozdział może się pojawić na drugi dzień. No więc jest. Mam nadzieję że wam się spodobał. Ale jak dla mnie był bez sensu no ale cóż. Piszcie swoje opinie w komentarzach. KOMENTARZ = UŚMIECH NA MOJEJ MORDCE. W związku z tym że 2 rozdział był na drugi dzień po 1 to 3 pojawi się jakoś w środę. Trzymajcie się! BUZIAKI PA !!!

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział Pierwszy

Przebudziłam się, ból brzucha nie dawał mi spać. Lekkie promienie słoneczne muskają moją twarz. To już dziś, dziś wraca Zayn z trasy TMHtour. Przekręciłam się na prawy bok sięgając po telefon. Była 08:30, dostałam sms'a... od Zayna.

*** Cześć Kochanie! Będę o 16. Kocham Cię! ***

Uśmiechnęłam się do małego ekranu i położyłam się dalej spać, byłam śpiąca. Wstałam dokładnie o 11. Pościeliłam łóżko i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i postanowiłam iść pobiegać, ubrałam klik Podbiegłam do blatu w kuchni i chwyciłam telefon oraz słuchawki. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam "Dark Horse"  Biegałam po parku około pół godziny. Wróciłam do domu, wzięłam prysznic i przebrałam się w klik . Następnie siadłam przed laptopem przeglądając tumblra i siedząc na tt śledząc tweety Zayna, hahahaha, kochałam to robić. Gdy skończyłam była 14, miałam jeszcze dwie godziny do przyjazdu Zayna, nie mogłam się już doczekać. Zaczęłam się przygotowywać, zrobiłam makijaż, włosy, pomalowałam paznokcie i się przebrałam, wyglądałam tak klik  Gdy  byłam już gotowa, na zegarze widniała 15:40 wiedziałam że za chwilę tu będzie. Po pół godzinie usłyszałam dźwięk przekręcanego kluczyka w drzwiach. Szybko usiadłam na kanapę, poprawiłam się i chwyciłam ze telefon, przeglądając instagrama, by udawać że w ogóle nie słyszałam że wszedł.
Z: Cześć Księżniczko, dla kogo się tak wystroiłaś? - powiedział i pocałował mnie delikatnie w policzek.
L: Cześć Kochanie, na pewno nie dla Ciebie, nie zasługujesz. - odwzajemniłam pocałunek ale tym razem namiętnie w usta.
Z: Haha, stęskniłaś się?
L: Nie, w ogóle.
Z: Hmm, skoro tak, to sobie idę, pa! - uśmiechnął się cwaniacko.
(Złapałam go za rękę przysunęłam go do siebie delikatnie pocałowałam w usta i szturchnęłam go tak by usiadł. Następnie siadłam mu na kolana i zaczęłam namiętnie całować tak że nie mogliśmy złapać oddechu. Po chwili oderwał się ode mnie, wstał, i zostawiając mnie samą udał się do kuchni by mnie zezłościć i posłał mi cwaniacki uśmiech)
L: Nienawidzę Cię.
Z: Też Cię kocham.
L: Wiem.
Z: Haha.
L:Zabawne. - odwróciłam się udając focha.
(Wstałam stanęłam przed drzwiami łazienki, a po chwili czułam jego oddech na ramieniu, przytulił mnie mocno od tyłu i zaczął całować po karku.)
Z: Jeszcze coś masz do powiedzenia?
L: Tak. - (Złapałam chłopaka za szyje, stanęłam na palcach,  tak bym mogła, do niego dostać, i znów, zaczęłam namiętnie całować, tym razem, nie miałam zamiaru przerywać. Chłopak podniósł mnie wysoko do góry, nie odłączając naszych ust. Zaczął wgłębiać się w pocałunek jeszcze bardziej. Szedł tak by dojść do sypialni nie odrywając ust. Położył mnie na łóżku. Wisiał nade mną a ja nie mogłam już oddychać. Odłączyłam nasze usta na chwilę by móc złapać oddech. Po czym znów zaczęłam go całował tym razem delikatnie ale on dołączył do tego język. Uśmiechnęłam się, bo miałam już plan i całowałam go dalej. Po czym przestał, zaczął całować mnie po szyi i ramionach. We wszystkim przeszkadzała mu sukienka, którą próbował ściągnąć ale nie pozwalałam mu na to. Zawiedziony zszedł niżej. Lekko podciągając sukienkę do góry i zaczął całować po brzuchu. Podarł mi rajtuzy i rzucił je za siebie. Zaczął całować po nogach schodząc do stóp. Po czym wrócił znów do szyi i ust. Nie pozwoliłam mu już dłużej górować i zwinnie przesunęłam się na górę. Zrobiłam to co on całowałam go po szyi i ramionach, zostawiając 2 soczyste malinki na jego szyi. Szybko zdjęłam mu koszulkę i zaczęłam całować jego umięśnioną klatę. Rozpięłam mu pasek i po woli zdjęłam spodnie tak że był teraz w samych bokserkach. Za to ja wciąż miałam na sobie majtki i sukienkę. O to właśnie chodziło. Chłopak już się napalił nie pozwolił mi górować więc przekręcił się i znów nade mną zawisł. Teraz, pozwoliłam mu już ściągnąć sukienkę ale zrobiłam tak by mógł się trochę pomęczyć. W końcu mu się udało i zostałam już tylko w staniku i majtkach. Zayn miał już taką ochotę na mnie że był już cały gorący. Zaczął mnie namiętnie całować by móc w między czasie zdjąć mi stanik a następnie majtki. Oderwał się ode mnie, zmierzył mnie od góry do dołu i ponowił pocałunek. Próbował zdjąć mi stanik na co ja przekręciłam się tak by móc na nim zawisnąć. Poczyniłam to i oderwałam nas od siebie. Zeszłam z niego, wstałam z łóżka, i ruszyłam w kierunku drzwi. Zbliżając się do drzwi odwróciłam się by spojrzeć na Zayna. Był zdziwiony, zakłopotany i wkurwiony. Posłałam mu cwaniacki uśmiech po czym pokazałam mu język. Głośno się zaśmiałam.
L: Pamiętaj Kochanie! Nigdy więcej mi tak nie rób. Masz nauczkę. - ponownie się zaśmiałam.
(Chłopak wzruszył ramionami i padł wkurwiony na łóżko. Znów zaczęłam się śmiać bo miałam z tego wielką bekę. Wyszłam z pokoju. Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamkę i poszłam oglądać film. Zerknęłam jeszcze na chwilę do Zayna. Chłopak właśnie z zawiedzioną miną ubierał spodnie. Ruszyłam szybko do salonu. Siadłam na kanapę i włączyłam film. Chwilę potem przez salon przeszedł Zayn, nawet na mnie nie patrząc. Miał focha. Strasznie mnie to bawiło ale powstrzymałam się od śmiania. Chłopak udał się do łazienki. Wyszedł po jakichś 45 minutach. Trzasnął drzwiami od łazienki i usiadł na krześle w kuchni przy blacie i oparł ręce o policzki. Patrzyłam chwilę na niego. Po czym udałam się do kuchni by napić się soku. Zatrzymałam film. Minęłam Malika lekko się uśmiechając i podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam sok, wlałam do szklanki. Upiłam łyk napoju i podeszłam do Zayna. Chciałam dać mu delikatnego całusa w policzek ale ten się odsunął :
L: Widzę że masz focha - zaśmiałam się.
( Chłopak wstał popatrzył na mnie chłodnym wzrokiem i udał się do sypialni. )
L: Obrażalski - wykrzyknęłam, i głośno się zaśmiałam.
Wypiłam sok do końca i poszłam znów do salonu oglądać film. Film zaczął mnie nudzić, przykryłam się kocem i zasnęłam.
**** OCZAMI ZAYN' A ****
"Kurwa" - pomyślałem. Ona narobiła mi ochoty, po czym wstała i wyszła jakby nigdy nic. Wiedziałem że muszę się na niej odegrać. Jeszcze nie wiedziałem jak ale na pewno coś wymyślę. Na pewno nie będę się do niej odzywał. Wkurwiła mnie i to ostro. " To tak jakby pokazać psu smycz. Który od tygodnia nie wychodził na spacer, i powiedzieć do niego CHODŹ PÓJDZIEMY NA SPACEREK a tu podchodzi do drzwi i NI CHUJA PIESKU KURWA SIEDŹ " ~HAHAHA, cytat z Warsaw Shore idealnie się tu nadawał. Nie mogłem spać, w ogóle nie chciało mi się spać. Dziwiło mnie tylko to że Lu jeszcze nie przyszła. Cichym krokiem skradałem się do salonu by sprawdzić co robi. Otworzyłem cicho drzwi, by nie usłyszała. Spała. Moja Księżniczka. Patrząc jak słodko śpi nie mogłem się dłużej na nią gniewać. Podszedłem do niej. Pocałowałem delikatnie w policzek na co się przekręciła ale nie obudziło jej to. Z resztą, jej nic nie potrafi obudzić. Wziąłem moją ślicznotkę na ręce i zaniosłem do sypialni. Położyłem ją na łóżko. Przykryłem kołdrą i złożyłem delikatny pocałunek na jej czole. Jest taka słodka gdy śpi (pomyślałem). Uwielbiałem wtedy na nią patrzeć. Wyglądała jak taka, niewinna istotka, moja Księżniczka. Za nic w świecie nikomu bym jej nie oddał. Kocham Ją. Spojrzałem na zegarek była już 2 w nocy. Położyłem się obok niej, objąłem ją ramieniem. I zasnąłem. 


TAKI KRÓTKI ALE MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ PODOBA. CZYTASZ ? = NAPISZ KOMENTARZ.
DRUGI ROZDZIAŁ POWINIEN BYĆ W NIEDZIELĘ LUB W PONIEDZIAŁEK A JAK BĘDZIE MI SIĘ NUDZIĆ TO NAWET JUTRO. TRZYMAJCIE SIĘ BUZIACZKI. :*

czwartek, 3 kwietnia 2014

BOHATEROWIE !

GŁÓWNI BOHATEROWIE :

Lucy Cand
19 lat, mieszka ze swoim chłopakiem Zaynem w Londynie. Skończyła szkołę i szuka pracy.
Ma siostrę, 3 letnią, Ellie.
Jej przyjaciółmi są Ariana, Emma i Harry.

Koleguje się też z resztą chłopców z zespołu.



Zayn Malik


20 lat. Członek zespołu One Direction. Chodzi z Lucy. Przyjaźni się z Harrym, Liamem, Niallem i Louisem.
Bardzo kocha Lu, ale coś zaczyna się między nimi psuć.
Jest o nią bardzo zazdrosny.

Harry Styles

20 lat. Członek zespołu One Direction. 
Przyjaźni się z Zaynem, Liamem, Louisem, Niallem i Lucy.
Choć wie że Lu kocha Zayna zaczyna coś do nie czuć ale nie ujawnia się z tym,
by nie skrzywdzić przyjaciela.


POZOSTALI BOHATEROWIE :



Ariana Huston

19 lat. Jest najlepszą przyjaciółką Lucy. Znają się od dzieciństwa. Zawsze jest przy Lu i pomaga jej w trudnych chwilach.

Pracuje w salonie kosmetycznym. Jest zakochana w Liamie.


Emma Farel 

19 lat. Także przyjaźni się z Lucy i Ari. Znają się od gimnazjum. Przyjaźnią się od 2 lat.

Pracuje w pizzeri jako kelnerka. Bardzo podoba jej się Niall.

Nie wie że jest obiektem zainteresowania Lou.



Liam Payne 
21 lat. Członek One Direction.
Przyjaźni się Louisiem, Niallem, Zaynem i Harrym.
Zakochuje się w Ari, nie wie że ze wzajemnością.


Louis Tomlinson22 lata. Członek 1D.

Przyjaźni się z Niallem, Zaynem, Harrym i Liamem.

Nieszczęśliwie zakochuje się w Emmie, ponieważ po jakimś czasie,

dowiaduje się że Emmie podoba się Niall i na odwrót.


Niall Horan.21 lat. Członek zespołu One Direction.
Przyjaźni się z Louisem, Harym, Liamem i Zaynem.
Zakochuje się w Emmie. Rywalizuję o nią z Louisem.

Ale to nie zniszczy ich przyjaźni.



Ellie Cand
3 latka, jest młodszą siostrą Lucy. Bardzo ją kocha. Nie bardzo lubi Zayn'a ale za to Harry'ego polubiła od razu. Mówi że Harry to jej mąż. 


Jennifer Cand 
46 lat, mama Lucy, ma doskonały kontakt z córką. Są jak przyjaciółki. Lu, zawsze słuchała rad mamy i do tej pory słucha. Uważa że jej mama jest kobietą idealną i cieszy się że ma taką rodzicielkę.
Jen nie chciała aby jej córka poznawała swojego ojca opowiedziała jej o wszystkim co zrobił jej i Lu a ona to zrozumiała, znienawidziła go po tym co zrobił. Nie chciała go poznawać. 


Marc Williams 
46 lat.Ojczym Lucy, tato Ellie, obecny mąż Jennifer. Mimo że z początku Lu go nie lubiła po jakimś czasie go zaakceptowała i złapała z nim bardzo dobry kontakt. Traktuję go jak ojca, ojca którego nigdy nie miała. Marc bardzo kocha Jen, Ellie no i Lucy, wszystkie 3 są dla niego ważne. 


PODCZAS OPOWIADANIA MOGĄ POJAWIĆ SIĘ NOWE POSTACIE !!!
1 CZĘŚĆ JUŻ WKRÓTCE!