Obudziłam się w łóżku, to znaczy że Zayn mnie tu przyniósł. Chyba już nie ma focha. Lekko się zaśmiałam, wstałam z łóżka i ospałym krokiem ruszyłam do kuchni w nadziei że chłopak już tam na mnie czeka. Myliłam się. Nie było go. Nie było jego kurtki i butów. Myślałam, że poszedł do sklepu bo pewnie był głodny a zauważył że w lodówce nic nie ma. Udałam się do łazienki. Szybko wzięłam prysznic, zrobiłam lekki makijaż, uczesałam włosy strój klik i ruszyłam do kuchni. Zajrzałam do lodówki, rzeczywiście, nie było nic konkretnego. Postanowiłam więc że udam się do sklepu i coś kupię. Zamknęłam lodówkę , nalałam sobie do szklanki wody i usiadłam na krześle przy blacie. Leżała tam jakaś karteczka.
** Witaj Kochanie! Mam do załatwienia kilka spraw. Wrócę późno, nie czekaj na mnie. Kocham Cię! **
Bardzo się zdziwiłam, załatwienie kilku spraw? I to oznacza że ma wrócić tak późno. Pewnie pójdzie na jakąś imprezę z Harrym, Niallem, Louisem i Liamem. Obawiałam się, bo wiedziałam że Zayn ma kłopoty z alkoholem i jak za dużo go wypije może zrobić coś głupiego. Miałam tylko nadzieję że to nie będzie kolejna taka sytuacja. Postanowiłam że do niego zadzwonię :L: Hej kochanie, gdzie jesteś?
Z: Hej misiu, pamiętasz jak mówiłem Ci o wieczorze kawalerskim Louisa?
L: No tak, coś mówiłeś.
Z: No więc właśnie szykujemy wszystko z chłopakami.
L: Aha, spoko. Ale dlaczego mi nie powiedziałeś tylko zostawiłeś jakąś karteczkę.
Z: Nie złość się, miałem Ci powiedzieć, ale nie chciałem Cię budzić.
L: Ehh, no dobra.
Z: Kocham Cię! Pa.
L: Ja Ciebie też. No pa. I grzeczny tam bądź! hahaha.
Z: Nie obiecuje. Hahaha. PAPA, Kocham Cię.
Rozłączyłam się i poszłam do sklepu. Kupiłam jakieś owoce, musli i jogurt naturalny. Nie musiałam dzisiaj gotować obiadu więc kupiłam tylko coś żeby zjeść na śniadanie na obiad zamówię sobie pizze. Wróciłam do domu, przygotowałam sb jedzenie, zrobiłam kawę. Gdy skończyłam, postanowiłam że pójdę do Ariany. Musiałam jednak do niej zadzwonić by się upewnić czy jest w domu czy w salonie.
L: Hej Ari!
A: Hej Lu!
L: Mam pytanie, jesteś teraz w salonie, czy w domu?
A: W domu, mam dzisiaj wolne. A co?
L: To dobrze, zaraz u Ciebie będę.
A: Okej, czekam.
Rozłączyłam się i zadzwoniłam po taksówkę. Nie chciało mi się iść pieszo. Pobiegłam szybko do przedpokoju, ubrałam buty i kurtkę. Chwyciłam tylko jeszcze telefon i klucze od domu. Przekręciłam kluczyk i zbiegłam szybko na dół. Taksówka już czekała. Wsiadłam do pojazdu :
T: Dzień dobry, gdzie jedziemy?
L: Dzień dobry, Oxford Street.
Całą drogę wpatrywałam się przez szybę w taksówce i myślałam o Zaynie, bałam się że zrobi coś głupiego. Byliśmy już na miejscu, zapłaciłam kierowcy za transport i wysiadłam z pojazdu. Musiałam przejść jeszcze jakieś 5 minut by dojść do mieszkania Ariany. Byłam już przed klatką. Zadzwoniłam domofonem a Ariana otworzyła mi drzwi. Wbiegłam szybko po schodach na 8 piętro. Ta, głupia ja, zapomniałam o windzie a Ari mieszka tak wysoko. Bardzo się zmęczyłam. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi a w drzwiach stanęła brunetka:
A: Hej kochana!
L: No hej! - dałyśmy sobie buziaka w policzek na przywitanie.
A: Wejdź, nie stój w progu.
L: Hehe, już, już.
Dziewczyna wysłała mnie do salonu i usiadłyśmy na kanapie :
A: Napijesz się czegoś?
L: Hmm, chętnie.
A: Kawa, herbata, woda, sok?
L: Wiesz możesz dać sok.
A: Okej.
Przyjaciółka powędrowała do kuchni i po chwili wróciła z dwiema szklankami soku pomarańczowego. Położyła na stoliczku po czym upiła łyk napoju. Zrobiłam to samo, po chwili ciszy Ari przerwała i zapytała:
A: A więc, co się stało że przyszłaś. Przecież Zayn wrócił, pokłóciliście się?
L: Ooo, widzę że to musi być jakiś powód żeby przyjść do przyjaciółki? - zaśmiałam się na co dziewczyna zrobiła to samo
A: No niby nie, ale jak Zayn wrócił to myślałam że więcej czasu spędzisz z nim.
L: Zayna nie ma. Poszedł na wieczór kawalerski do Louisa wróci późno a ja mam już dość siedzenia sama w domu.
A: Aaa. Wiesz co?
L: No co?
A: Liam, zaprosił mnie na ślub jako osobę towarzyszącą.
L: Ooo, super ! cieszysz się?
A: Tak, przecież wiesz jak mi się on podoba.
L: No wiem, wiem.
A: Właśnie - zaśmiała się.
L: Ej! mam pomysł.
A: Jaki?
L: Może zadzwonimy po Emmę i zrobimy sobie ' babski wieczór ' ?
A: Świetny pomysł ! Już dzwonie.
Dziewczyna chwyciła za telefon i zadzwoniła do Emmy.
A: Powiedziała że zaraz tu będzie.
L: Super!
A: Chodź zrobimy coś do jedzenia.
L: Okej. - zaśmiałyśmy się i ruszyłyśmy do kuchni
*** OCZAMI ZAYN'A ***
Kolejny drink, kolejny kieliszek wódki. W ogóle już nie kontaktowałem. Nie wiedziałem co się dzieje. Nagle pojawiły się obok nas striptizerki. Zaczęły tańczyć i się rozbierać. Byłem najbardziej najebany z nas wszystkich a było nas pięciu. Chłopaki mieli z tego wielką radochę i wpatrywali się w dziewczyny jak w obrazki. Nie ukrywam ja również. Gdy zostały już TYLKO w majtkach podeszły do każdego z nas, usiadły na nas okrakiem i zaczęły kusić. Byłem kompletnie najebany. Zapomniałem o Lu, po prostu dałem się ponieść chwili. Zerknąłem na chłopaków, każdy z nich całował się z tymi dupami. Nie chciałem odstawać od reszty i zacząłem namiętnie całować tą dziwkę. Bawiłem się jej piersiami. Zostawiłem chyba z dziesięć malinek na jej szyi i ramionach. Dziewczyna była napalona. Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do toalety. Rzuciła się na mnie ściągając mi spodnie. Oparłem się o ścianę a ta wzięła do ust mojego przyjaciela i zaczęła go ssać. Podobało mi się to :
Z: Dalej dziwko!
Na te słowa dziewczyna zaczęła być bardzie brutalna. Złapałem ją za dłonie i rzuciłem na ścianę. Po chwili się zsunęła ale chwilę potem oparła się o ścianę a ja wepchałem w nią mojego przyjaciela. Ta suka zaczęła krzyczeć moje imię. Zrobiłem się jeszcze bardziej brutalny. Wyszedłem z niej. Ubrałem spodnie. I koślawym krokiem wróciłem do chłopaków. Wyjebałem się raz czy dwa ale miałem jeszcze trochę sił by wstać. Nawet nie zauważyli że mnie nie było. Zabawiali się w najlepsze z tymi panienkami. Ja sam nie wiedziałem co się dzieje. Po chwili uświadomiłem sobie że właśnie zdradziłem Lucy. "Kurwa mać" Co ja zrobiłem. Obiecałem jej." pomyślałem. Byłem najebany. Chwyciłem po kolejne kieliszki wódki. Zapomniałem już nawet o tym że pieprzyłem się z tą dziwką i że zdradziłem Lu. Piłem dalej. W ogóle już nie wiedziałem co się dzieje. Nawet nie wiedziałem gdzie byli chłopacy. Zerknąłem dookoła sali. Nigdzie ich nie było. Wstałem, chciałem podejść do baru, myślałem że tam są. To było do przewidzenia gdy tylko się podniosłem od razu wyjebałem się na ziemię. Leżałem tak przez jakieś dziesięć minut. Po chwili złapałem się o oparcie fotela i jakoś wszedłem na fotel. Oparłem głowę do tyłu i zasnąłem. Tak po prostu, przecież, nie miałem już siły nawet mrugać.
*** OCZAMI LUCY ***
Byłam jeszcze u Ari z Emmą. Śmiałyśmy się i wypiłyśmy po paru shotach. Było super. Nie wiedziałam jak wrócę do domu. Nie zamierzałam jechać taksówką lekko podpita. Za duży wstyd. Postanowiłam że zostanę na noc u Ariany z resztą Emma też zostaje. Wysłałam sms'a Zaynowi :
** Hej Misiu! Wiesz nie wrócę dziś do domu na noc. Jestem właśnie u Ariany i Emma też jest i jakoś nie chce mi się wracać do domu. Mam nadzieję że po tym wieczorze kawalerskim nie zrobiłeś nic głupiego. Kocham Cię bardzo mocno. A w domu będę około 12. Kocham, pa! :* **
L: okej no to zostaję!A: Uhuhu. super!
E: Zajebisty wieczór.
A: To może jeszcze po drineczku?
L,E: Chętnie! Lej.
Poszłyśmy spać jakoś o 4 w nocy. Oglądałyśmy jeszcze jakąś komedię. Wiedziałam że nie wstanę prędko i pewnie nie wrócę do domu na 12. Oj tam, Zayn pewnie też nie wstanie tak szybko. Nie będzie zły.
*** OCZAMI ZAYNA ***
Chłopaki mnie obudzili a jakiś kolega Louisa zawiózł mnie do domu. Bylem wykończony. Lu nie było w domu. Szczerze, to chyba nawet lepiej. Nie chciałbym żeby widziała mnie w takim stanie. Usiadłem na kanapie na stoliku leżała butelka z wodą. Chwyciłem ją i wypiłem prawie pół. Byłem strasznie najebany. Nic nie pamiętałem. Ale chwilę potem przypomniała mi się ta striptizerka i to co z nią zrobiłem. Wyciągnąłem telefon. Dostałem sms'a od Lucy.
** Hej Misiu! Wiesz nie wrócę dziś do domu na noc. Jestem właśnie u Ariany i Emma też jest i jakoś nie chce mi się wracać do domu. Mam nadzieję że po tym wieczorze kawalerskim nie zrobiłeś nic głupiego. Kocham Cię bardzo mocno. A w domu będę około 12. Kocham, pa! :* **
Czytając to pojedyncze łzy spływały mi po policzku. Zawiodłem ją. Jak mogłem to zrobić. Zablokowałem telefon. I rzuciłem nim o ścianę. Wyciągnąłem z barku butelkę Jack'a Daniels'a i wyjebałem go całego z gwinta. Odłożyłem pustą butelkę trunku na stolik i poszedłem spać.
HEJ HEJ! Jak mówiłam że jak będę się nudzić to rozdział może się pojawić na drugi dzień. No więc jest. Mam nadzieję że wam się spodobał. Ale jak dla mnie był bez sensu no ale cóż. Piszcie swoje opinie w komentarzach. KOMENTARZ = UŚMIECH NA MOJEJ MORDCE. W związku z tym że 2 rozdział był na drugi dzień po 1 to 3 pojawi się jakoś w środę. Trzymajcie się! BUZIAKI PA !!!

.jpg)
.png)







