PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM. :):):)
(3 tygodnie później)
Dziś zrobiłam test ciążowy, wiem że trochę późno ale nie mogłam zebrać się na odwagę. Nie jestem w ciąży. Mimo obaw i tak jakby nie przygotowania na dziecko byłam mocno zawiedziona. Zabolało mnie to że test wyszedł negatywnie. Jeszcze gorzej tą wiadomość zniósł Harry ale obiecał mi że będziemy się dalej starać. Szczerze mówiąc jestem już pewna że chcę tego dziecka i jestem w stu procentach gotowa. A i zapomniałam powiedzieć że pogodziłam się z Zaynem, tak, właśnie tak. Porozmawialiśmy na osobności szczerze i powiedział że zależy mu na mnie i na naszej już teraz przyjaźni oraz na moim zaufaniu do niego. Powiedział też że nie ma za złe Hazzie ani mi tego że jesteśmy razem. On też chcę żebyśmy byli szczęśliwi. Jest też druga gorsza strona, dowiedziałam się że mnie zdradził na panieńskim ze striptizerką, wybaczyłam mu bo tak naprawdę ja też go zdradziłam nie wiedziałam o tym że on zdradził mnie a bezczelnie zrobiłam to samo. Oznajmił mi też że Harry jest idealny dla mnie i że z nim bardzo bym cierpiała. Teraz przyjaźnimy się i mamy doskonały kontakt. Cieszę się że to wszystko tak się skończyło. Nawet nie przypuszczałabym że to wszystko może skończyć się tak dobrze po mimo tych wszystkich przeszkód. Mogę rzec że mam na pozór idealne jak na razie życie. Hę, zobaczymy jak to będzie dalej.
- Kochanie nie smuć się już. Będziemy się starać mówiłem ci to już.
- Ale...
- Żadne ale, będziemy mieć to dziecko, jasne?
- Tak, kochanie.
Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i wtuliłam się jego tors. Wplotłam palce w jego loczki i zaczęłam namiętnie całować. Nagle poczułam jak jego dłonie usadowiają się na moich plecach a on jeździ nimi w górę i w dół. Nie wiem dlaczego ale zajebiście na mnie to działało i w pewnym sensie uspokajało.
Odłączyłam nasze usta a moja głowa mimowolnie opadła do tyłu przez pocałunki które składa na mojej szyi i ramionach.
- Oh!
- Haha, żebyś tylko nie doszła myszko.
- Ej!
Zaciągam moją koszulkę na ramiona i szturcham go lekko. Schodzę z jego kolan i wystawiam mu język. Ruszam do kuchni i wyciągam z lodówki sok pomarańczowy. Siadam na blacie i upijam łyk napoju. Po chwili czuję na karku czyjś oddech. Tak na prawdę do nie czyjś bo doskonale wiem że to Styles.
- Dlaczego się obrażasz? - przegryza płatek mojego ucha.
- Nie obrażam się.
- Tak, tak.
- Zamknij się Styles.
- Coś Ty powiedziała, Cand.
- Gówno. - zaczynam się głośno śmiać
- Osz Ty mała żmijo. Chodź tu.
Otula mnie swoimi rękami i zaczyna łaskotać. Śmieję się jak głupia aż zaczynają mi płynąć łzy i robię się cała czerwona. Nie mogę już wytrzymać ale Loczek dalej swoje.
- Prze.. Przestań bo wyprostuję Ci włosy jak będziesz spał, zobaczysz.
- Nie odważysz się.
- A zakład. Puść mnie a nic nie zrobię tej twojej szopie.
- Sama masz szopę.
- Popatrz na moje włosy i na swoje. Nie moja wina że się nie czeszesz.
- Chyba Ty!
- Każdy się z tego twojego buszu na łbie.
- Jesteś wredna.
- Ty też. Takie jest życie miśku.
- Nie odzywaj się do mnie.
Przez chwilę patrzy mi prosto w oczy takim lodowatym a potem smutnym wzrokiem. Po chwilę spuszcza wzrok na na podłogę, przegryza wargę i odchodzi. Zeskakuję z blatu i udaję się do salonu. Styles siedzi na kanapie i ogląda telewizję. Wiem że go uraziłam on ma obsesje na punkcie swoich włosów a szczególnie jeśli mówi się o nich coś złego ale zdenerwował mnie, nie lubię takich żartów.
Zdecydowanie zbyt często się na siebie 'obrażamy' jeżeli tak to można nazwać. Ale taki właśnie jest nasz związek inni okazują sobie miłość ciągłym seksem, jeszcze inni powtarzają sobie cały czas słodkie słówka tak do przesady. Są też takie związki jak nasze, kochamy się bardzo mocno i też okazujemy to sobie słodkimi słowami ale też dokuczamy sobie. Takie słodzenie sobie w związku jest nudne.
** Oczami Harry'ego **
Szczerze mówiąc uraziła mnie trochę ale to u nas norma. Nie jestem na nią obrażony ale warto troszkę poudawać bo wiem że ona będzie mnie przepraszać i przepraszać. Lubię gdy mi tak słodzi.
Siedzę w salonie i oglądam telewizję. Po chwili słyszę kroki Lu. Staje za mną i przytula od tyłu. Wplata palce w moje włosy i składa delikatne pocałunki. Staram się nie reagować na to choć jest to przyjemne. ' Musisz być silny Styles '.
- Jejku no, przepraszam.
- Harry.
- Odezwij się proszę.
Siada na mnie okrakiem i mocno się we mnie wtula.
- Kocham twoje loczki.
Mówi to tak cicho i kusząco aż mam ochotę ją zerżnąć, serio. Haha, dlaczego używam takich słów, mniejsza z tym. Próbuję dalej być nie ugięty więc wstaję z kanapy i idę do łazienki. Zamykam drzwi i zerkam w lustro.
Zdejmuję swoje ubrania i ruszam pod prysznic. Odkręcam korek z ciepłą wodą i zamykam oczy. Po chwili słyszę jak drzwi się otwierają.
- Przepraszam. Wyjdź do mnie. Albo ja wejdę tam do Ciebie.
- To chodź.
W sumie nie potrafię się na nią długo gniewać.
** oczami Lu **
Ściągam swoje ciuchy i wchodzę do Hazzy pod prysznic. Kładę ręce na jego karku i całuję każdy skrawek jego ciała. Ale on łapie mnie w talii i podnosi tak abym stała na równych nogach.
- Seks na zgodę? Naprawdę?
- A dlaczego nie?
- Bo nie mam ochoty tak Cię wykorzystywać gdy tylko się pokłócimy. Zawsze gdy się godzimy nagle seks. Nie chcę czegoś takiego. Zbyt bardzo Cię szanuję skarbie.
- No dobrze. Kocham Cię.
- Już okej.
- Wychodzimy i idziemy obejrzeć jakiś film.
- Dobrze.
Wychodzę z kabiny, owijam ręcznikiem całe ciało i zawiązuję włosy w koka. Ubieram moją czarną koronkową bieliznę i wychodzę z łazienki, ruszam do kuchni by przygotować jakieś jedzenie. Otwieram szafkę ze słodyczami, masakra ile ten chłopak ma czipsów i słodyczy. Wyciągam 2 paczki czipsów, 1 popcorn do mikrofalówki, żelki, cukierki, czekoladę milkę oreo i pepsi. Wsypuję czipsy do miski, popcorn po przygotowaniu w mikrofali też daję do miski to samo robiąc z żelkami i cukierkami. Wyciągam 2 szklanki do których będziemy wlewać napój. Zanoszę wszystko do salonu gdzie siedzi już Harry i wybiera jakiś film.
- Kochanie co Ty taka roznegliżowana.
- Odezwał się facet co siedzi w samych bokserkach, coś jeszcze masz do powiedzenia?
- Tak.
- Co?
- Pociągasz mnie.
- Oj zamknij się głupku. A właściwie kiedy jest premiera This Is Us.
- Emm, za tydzień.
- Wow, szybko.
- No właśnie więc skombinuj sobie jakąś ładną kieckę.
- Ale ja jeszcze się nie zgodziłam.
- Ale ja nawet nie pytałem tylko mówię że idziesz i już.
- Pacan.
- I tak mnie kochasz.
- Niech Ci będzie.
- Co chcesz obejrzeć?
- Nie wiem nawet.
- Może jakiś horror?
- Nie bo będę się bała.
- Oj przytulę Cię.
- Ale w nocy będę się bała.
- To też Cię przytulę.
- No dobrze.
Owijam się moim kocem z Fc Barcelony. Tak kibicuję z całego FCB i jest to mój ulubiony klub.
- No patrz nawet do piłki nożnej masz gust.
- Wiesz nie ma lepszego klubu, co będziemy się oszukiwać.
Siadam na kanapie i wtulam się mocno w mojego mężczyznę. Po chwili film się zaczyna.
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
Ten film był serio straszny, nie wiem jak Styles mógł tak po prostu go oglądać bez żadnej reakcji. A wiecie co jest najlepsze? On się nie bał, on się śmiał jak debil i mówił że to nie jest w ogóle straszne.
Ta, pewnie chciał zrobić na mnie wrażenie. Sprzątam wszystko co znajduję się na stoliku i idę wziąć gorącą kąpiel. Oj pewnie będę długo siedzieć.
- Kochanie idziesz ze mną się wykąpać? Ale uprzedzam że będę siedzieć w wannie chyba z 2 godziny.
- Hmm, okej. - Uradował się jak małe dziecko ukazując swoje przesłodkie dołeczki.
Idziemy do łazienki, przygotowuję kąpiel. Odkręcam gorącą wodę i lekko zimną aby było idealnie gorąca ale nie parząca. Wlewam chyba z pięćdziesiąt olejków i dwie całe kule do kąpieli plus płyn. Ściągam swoje ubrania i wchodzę do wody. Kładę się w wannie tak że zostaje tylko moja głowa a ja rozkoszuję się zapachami i idealną temperaturą wody która koi moje ciało. Zamykam oczy a do wanny wchodzi loczek siada za mną i również się kładzie. Wanna jest taka wielka że spokojnie możemy leżeć obok siebie więc tak też robię. Przesuwam się a nogi daję na nogi Stylesa. Zauważam że na kafelkowej ' półeczce ' nie wiem jak to nazwać leży foliowa paczka z różami. Biorę ją i rozsypuję całą paczkę więc jest co najmniej warstwa. Opieram się i zamykam oczy.
- Kochanie moja mama chce Cię poznać.
- Co? Naprawdę?
Momentalnie otwieram oczy i przystępuję do pozycji siedzącej patrząc Hazzie głęboko w oczy.
- Dlaczego tak zareagowałaś? Nie chcesz poznać się z moją rodziną?
- Nie o to chodzi, po prostu się stresuję. Tak samo było gdy Zayn chciał poznać mnie z rodzicami.
- Ale przecież to nic strasznego, jeżeli nie chcesz to nie.
- Chcę ale po prostu zaskoczyłeś mnie tym. Oczywiście że chcę poznać twoją mamę ale boję się że mnie nie zaakceptuje, rozumiesz?
- Rozumiem ale na pewno Cię polubi, jesteś cudowną osobą a moja mama cieszy się moim szczęściem więc tym bardziej.
- No dobrze a kiedy mamy tam jechać.
- Em, no ten tego, jutro.
- Co? Czy ty oszalałeś?
- No co?
- Mam się spotkać z twoją mamą a ty mi mówisz o tym dzień przed?
- Nie było okazji.
- Było wiele okazji. Wkurza mnie to że mówisz mi o wszystkim zawsze na ostatnią chwilę.
- Pewnie jak bym Ci powiedział że za tydzień to zareagowałabyś tak samo.
- Nie prawda miałabym tydzień a tak mam jeden dzień.
- Dobra odwołam wszystko pojedziemy za miesiąc, pasuje?
- Oj przestań już. Nie powiedziałam że masz cokolwiek odwoływać, powiedziałam tylko żebyś na przyszłość nie informował mnie o wszystkim na ostatnią chwilę.
- Czyli że chcesz jechać czy co?
- No chcę! Rano czy wieczorem.
- Rano wyjeżdżamy z Londynu do Holmes Chapel jest 242 km.
- Eh, to jak wyjdę to się spakuję, a na ile jedziemy.
- Na tydzień wyjedziemy w dzień premiery jakoś wczesnym rankiem wyjedziemy bo będziemy się musieli z chłopakami przygotować a Ty musisz sobie jakąś sukienkę kupić.
- Czy Ty uważasz że ja zdążę na ostatnią chwilę znajdę sobie jakąś sukienkę?
- No to kupisz sobie coś w Holmes Chapel z Gemmą ona zna pewnie fajne miejsca a na pewno się polubicie, pasuje?
- Jak najbardziej.
- Wiesz nie chce mi się już siedzieć w tej wannie, jestem zmęczony pójdę się spakować i spać, dobrze?
- Dobrze, ja jeszcze posiedzę a potem też się wezmę za pakowanie.
Harry wychodzi z wanny i daje mi soczystego buziaka w usta. Wychodzi z łazienki czochra swoje włosy i mlaska.
TO BE CONTINUED ..................
Dobra misie a więc trochę się pozmieniało w sumie nie dużo. Jedynie co to piszę teraz w czasie teraźniejszym ponieważ wtedy jest opowiadanie bardziej dynamiczne no i nie daję już (L:, H:) tylko po prostu myślniki, no i przy tytule ( rozdział ) piszę krótki cytat z opowiadania. Myślę że będzie jeszcze kilka tym razem sporych zmian ale o tym się przekonacie i mam pytanie czy zostawić to opowiadanie takie idealne czy zrobić coś takiego innego zdrada już była więc nie ale wiecie może jakaś ostra kłótnia, zerwanie, cokolwiek. Czy podoba wam się opowiadanie takie jakie jest. :) CZEKAM NA KOMENTARZE , BUZIACZKI . :***


