| czeeeść pysiaki ! Wiem że długo mnie nie było i chcę was bardzo przeprosić za nieobecność. Po prostu nie miałam weny ale też są wakacje a ja nie chcę spędzać ich przed komputerem tylko poza domem. Praktycznie codziennie przez tą całą moją nieobecność mój plan dnia wyglądał następująco : wstać, zjeść szybkie śniadanie, pojechać rowerem do przyjaciół, nad wodę/lub do miasta, ogólnie w różne miejsca, wracałam do domu około 22-00 bo jeszcze gdzieś wychodziłam na wioskę, kąpiel i luli, po ciężkim dniu. Dopiero dziś znalazłam chwilę ponieważ nie najlepiej sie czuję i leżę w łóżku. MIŁEGO CZYTANIA, xoxo. ;) |
** L: Halo, halo, Ty też. Musisz się wytłumaczyć jak to odbiłeś mu dziewczynę.
H: Haha, bardzo śmieszne, jesteś okropna.
L: Wiem, i za to mnie kochasz prawda?
H: Między innymi. - pocałowałam go.
L: To będzie trudna rozmowa.
H: Na pewno.
L: Chodź wstajemy zrobimy coś do jedzenia.
H: O nie! Nie potrafię gotować.
L: To się nauczysz. Inaczej będę cie bić patelnią po głowie.
H: Nie, zniszczysz mi fryzurę i zrobisz mi krzywdę. Jestem za przystojny żeby umierać.
L: Jesteś pusty.
H: Też Cię kocham.
L: Ja Ciebie nie.
H: Przed chwilą chciałaś zostawiać Zayna dla mnie.
L: Oj no wiem, kocham Cie jak szalona.
H: Mnie wszyscy kochają.
L: Nie pochlebiaj sobie. Jesteś tylko mój.
H: Niech Ci będzie.
L: No!
Złożyłam krutki pocałunek na jego ustach i uciekłam do kuchni.***
H: Chodź tutaj!
L: To mnie złap.
H: Myślisz że mi się nie uda ?
L: Tak, tak myślę.
Oboje się zaśmialiśmy a ja zaczęłam uciekać po całym domu Hazzy. Był wielki więc mogłam się gdzieś schować. Wbiegłam do pierwszego lepszego pokoju. Zobaczyłam tam pianino, pełno plakatów i obrazów 1D, gitarę, perkusję, 5 mikrofonów, jakieś teksty, ciąg nut, i 4 stosy listów, zapewne od fanek. Wzięłam z pianina jakąś kartkę z zapewne z tekstem piosenki, i zaczęłam czytać :
You don’t understand, you don’t understand
What you do to me when you hold his hand
We were meant to be, but a twist of fate
Made it so we had to walk away
'Cause we're on fire, we are on fire
We’re on fire now
Yeah, we’re on fire, we are on fire
We’re on fire now
One, two, three!
I don’t care what people say when we’re together
You know I wanna be the one who hold you when you sleep
I just want it to be you and I forever
I know you wanna leave so come on
**Oczami Harry'ego ***
Szukałem jej po całym domu aż wreszcie znalazłem ją w moim 'mini studio' miała na uszach słuchawki więc postanowiłem się skraść i zobaczyć co robi. Podszedłem cichutko do dziewczyny a ona nawet sie nie ruszyła. Zapewne słuchała podkładu ponieważ trzymała tekst piosenki. Dziewczyna nuciła pod nosem słowa więc dokładnie wiedziałem w którym miejscu jest. Ściągnąłem jej słuchawki z uszu a ta się wystraszyła bo aż podskoczyła ale nie odwracała się. Odgarnąłem kosmyk włosów z jej ucha i mruknąłem do jej do ucha :
H: Baby be with me so happily
L: Harry! Wystraszyłeś mnie!
H: Przepraszam.
L: Głupek, gamoń, świr.
H: I tak wiem że mnie kochasz
L: Niestety.
H: Hahaha.
L: No i z czego się śmiejesz?
H: Z niczego. Masz ciarki gdy dla ciebie śpiewam.
L: Nieeee. - powiedziała po czym 'strzeliła buraka'
H: Słodko wyglądasz gdy się rumienisz.
L: Mhm. Harry?
H: Tak?
L: Zaśpiewasz dla mnie coś jeszcze?
H: Hmm, ale to nie tak za darmo.
L: Czego chcesz?
H: Nie wiem, nie wiem.
Hazz udał zamyślonego i oblizał usta. Widząc to szturchnęłam go lekko by opadł na fotel. Siadłam na nim okrakiem, złapałam za policzki i wpiłam się w jego usta dołączając stopniowo język. Gdy nie mogłam złapać oddechu oderwałam się od chłopaka po czym ponownie całowałam go w usta. Nagle poczułam 'wybrzuszenie' w jego spodniach. Zachichotałam mu do ust i rozłączyłam nasze usta.
L: Może lepiej zrobimy sobie przerwę bo za mocno się napalisz. Hahaha.
H: Bardzo śmieszne. Nie zaśpiewam za to.
L: Proooszę. - zrobiłam minę 'zbitego psa'
H: Ohh, no dobra !
WŁĄCZ Podszedł do jakiejś wieży włożył płytę z podkładem, mikrofon i zaczął śpiewać :
I
figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they had to take some time
I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they had to take some time
I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
Did
they ever fight like us?
You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
Oh, You and I
I figured it out
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground
I see what it's like
I see what it's like for day and night
Never together
Cause they see the things in a different light
Like us
But they never tried like us
You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
Cause You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
You and I
Oh, You and I
You and I
We can make it if we try
You and I
Oh, You and I
You and I
You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
Oh, You and I
I figured it out
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground
I see what it's like
I see what it's like for day and night
Never together
Cause they see the things in a different light
Like us
But they never tried like us
You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
Cause You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
You and I
Oh, You and I
You and I
We can make it if we try
You and I
Oh, You and I
You and I
Gdy
to śpiewał robił to z takim uczuciem że po prostu nie wytrzymałam
i rozpłakałam się jak małe dziecko. Ten tekst strasznie mnie
ruszył, opisuje idealnie nasze uczucia i to co się teraz dzieje.
Podeszłam do Harry'ego usiadłam mu okrakiem na kolanach i mocno się
przytuliłam najmocniej jak tylko mogłam. Gdy skończył
złapał mnie za biodra i podniósł po czym postawił na ziemi sam
wstał i patrzył mi się głęboko w oczy, miał je zeszklone tak
jakby zaraz miał po prostu się rozbeczeć. Wiedziałam że on też
źle się z tym czuję. Tak strasznie żałuję że nie zakochałam
się w nim wcześniej przecież kolegowałam się z chłopaki a z nim
przyjaźniłam. Kocham Zayna nie da się tego wymazać. Nie da się
tak po prostu z dnia na dzień przestać kochać i zapomnieć o
osobie którą się tak cholernie kochało i było z nią 3 lata.
Przytuliłam się jeszcze mocniej do Hazzy a ten głaskał mnie po
głowie. Tak bardzo chciałabym aby tej rozmowy nie było. Mam ochotę
uciec z Harrym jak najdalej stąd. Ale nie mogę. Nie potrafię uciec
tak bez słowa. Wiem że muszę powiedzieć wszystko mulatowi ale
boję się że bardzo go zranię. Nie chcę tego. Dlaczego to
wszystko musi być takie trudne.
H:
Kochanie, o czym tak myślisz?
L:
Nie o niczym.
H:
Na pewno?
L:
Tak.
H:
Wiem że go wciąż kochasz. Nie okłamuj mnie.
L:
No tak kocham. Nie potrafię się tak szybko odkochać. Ale teraz
wiem że zbyt bardzo Cie kocham i chcę być z Tobą.
H:
Jeżeli nie możesz się zdecydować, musisz to wszystko przemyśleć
ja poczekam i nie chcesz rozstawać się z Zaynem bo go za mocno
kochasz to ja zrozumiem. A obiecuję że Zayn o niczym się nie
dowie.
L:
Nie Harry nie mogę go okłamywać. Muszę mu to powiedzieć. Chcę
mieć to już za sobą.
H:
Jak uważasz.
L:
Ale strasznie boję się że przeze mnie rozpadnie się zespół. Że
Zayn nas znienawidzi i nie będzie już chciał z Tobą pracować.
Wasza przyjaźń może tego nie przetrwać. Boję się.
H:
Nie bój się. Bądźmy dobrej myśli.
L:
Ale...
H:Żadnego
ale, nawet jeśli to chłopaki na pewno nie pozwolą mu odejść. A
może Zayn zrozumie że się kochamy i nie będzie miał nam tego za
złe. A jeżeli się okażę że Cię zdradzał to tym bardziej. Nie
pozwolę mu Cię skrzywdzić.
L:
Dobrze.
H:
A jak zespół się rozpadnie to mamy siebie. Wyjedziemy gdzieś i
założymy rodzinę.
L:
Hahahaha, na pewno. A teraz chodź bo jestem głodna jak wilk.
H:
No to chodź.
Wziął
mnie na ręce tak że jedną rękę dał pod moją głowę a drugą
pod zgięcie nóg. Tak jak to wchodzą nowożeńcy przez drzwi.
Zeszliśmy na dół. A Harry posadził mnie na blacie. Zeskoczyłam z
niego na co on się zaśmiał. Podeszłam do lodówki, otworzyłam ją
i przez dłuższą chwilkę zastanawiałam się co przygotować.
L:
Kochanie a może naleśniki?
H:
Okej.
L:
Z bitą śmietaną, truskawkami, malinami, i bitą śmietaną …. o
i jeszcze z cukrem pudrem i polewą czekoladową.
H:
Wow, cóż za bomba kaloryczna. Chcesz żebym cukrzycy dostał?
L:
Ja dostaję cukrzycy całując cię. Twoje usta są takie słodkie.
H:
Uhuhu. Cieszę się.
Podeszłam
do szafki i wyciągnęłam wszystkie potrzebne składniki. L:
A może byś mi tak pomógł? - krzyknęłam nie mogąc dosięgnąć
do szafki gdzie była mąka. A on cały czas się patrzył i śmiał.
No w końcu 164 to nie tak dużo jak na mój wiek. Harry podszedł do
mnie wyciągnął mąkę z szafki i pocałował mnie w głowę po
czym podam torebkę z mąką.
H:
Proszę mikrusie.
L:
Wrr! Nie nazywaj mnie tak!
H:
Oj cicho już skarbie – zamknął moje usta pocałunkiem na co go
odepchałam.
L:
Przepraszam bardzo! Jestem głodna.
H:
Ehh, ok.
L:
Pomożesz robić mi te naleśniki?
H:
Dobrze maleństwo.
H:
Harry!
L:
No dobrze już dobrze.
Zaczęliśmy
robić nasze naleśniki. Ale nie obeszło się bez wygłupiania.
Wszędzie była mąka. Dosłownie. Gdy skończyliśmy smażyć
naleśniki. Poszłam wziąć szmatkę i się trochę wytrzeć z mąki.
Gdy się odwróciłam Harry dmuchnął we mnie cukrem pudrem. Dobrze
że odruchowo zamknęłam oczy.
L:
Małpo!
H:
Też cię kocham. Jak chcesz mogę to z Ciebie zlizać.
L:
Nie dziękuję.
Odeszłam
udając focha i napsikałam na rękę bitej śmietany w areozolu.
Podeszłam do Hazzy od tyłu i drugą ręką szturchnęłam go w
ramię żeby się odwrócił. Gdy to zrobił cisnęłam ręka w jego
twarz. Jego twarz była cała biała. Wzięłam jeszcze małą
truskawkę i położyłam ją na jego nosie. Po czym pocałowałam go
w usta i się oblizałam. Następnie wzięłam truskawkę z jego nosa
i ją zjadłam. Pocałowałam go jeszcze w nos i ponownie się
oblizałam i wybuchłam śmiechem.
H:
Wrr! Czy Ty zawsze musisz robić mi na złość i zawsze mi oddawać.
L:
Tak skarbie! Oduczysz się dokuczania mi.
H:
Ehh! Co ja się z Tobą mam.
L:
A teraz idź brudasie się umyj i wracaj tu do mnie.
H:
Tak jest kapitanie – zasalutował.
Zaśmiałam
się cicho i wróciłam do robienia naleśników. Wzięłam jeden i
spryskałam go bitą śmietaną następnie dodałam truskawki i
maliny posypałam wszystko cukrem pudrem i polewą. Wyglądało to
tak pysznie. Poczyniłam tak też zresztą pancake'ów gdy skończyłam
ułożyłam wszystkie na duży talerz a mi i Harry'emu dałam po
jednym na średnie talerze. Nagle poczułam duże dłonie na
biodrach.
L:
Długo Cię nie było.
H:
Już dawno się umyłem ale patrzyłem jak przygotowujesz naleśniki.
Wiesz gdy się ruszasz kręcisz dupą to takie grrr... a i ładnie
śpiewasz.
L:
Zboczuch! Nie prawda, fatalnie śpiewam.
H.
Nie kłóć się.
L:
Nie kłócę się mówie prawdę.
H:
Tak, tak.
L:
Możemy w końcu zacząć jeść.
H:
Skoro nalegasz.
Puścił
mnie po czym przegryzł płatek mojego ucha. Moje ciało przeszedł
dreszcz. Usiedliśmy do blatu i zaczęliśmy jeść. Jejku jakie to
było dobre.
**
OCZAMI HARRY'EGO**
Wow,
Lu jest świetną kucharką! Jeszcze nigdy nie jadłem tak pysznych
naleśników. Postanowiliśmy że po jedzeniu pojedziemy do Zayn'a
stresowałem się ale próbowałem nie dać po sobie tego poznać.
**
OCZAMI ZAYN'A **
Kurwa
mać! Gdzie ona jest! A może coś jej się stało? Mam nadzieję że
nie. Nigdy bym sobie tego nie darował. Sam bym się zabił. Na pewno
jest u Ariany albo tej drugiej, jak jej tam zapomniałem. Poszedłem
do barku po piwo. Siadłem na fotelu i wypiłem je tak jakbym nie
miał przełyku. Wziąłem sobie jeszcze wódkę i robiłem sobie
drinki. Byłem już ostro najebany. Kolejny dzień z rzędu. No cóż
takie moje popierdolone życie. Ułożyłem się wygodnie na kanapie
i odpaliłem papierosa. Gdy Lu była nie pozwalała mi palić w domu
ale w sumie teraz jej nie ma. Mam wyjebane na wszystko. Nagle
usłyszałem dźwięk przekręcania klucza. Byłem pewien że to Lucy
ale nie chciało mi się wstawać z kanapy.
L:
Boże, jak tu śmierdzi.
Na
środku salonu stanęła Lu, z... no właśnie z nim. Co on tutaj
robi. Przetarłem oczy bo nie wiedziałem co się dzieje. Trzymali
się za ręce. Hazz zabrał mi pilota i wyłączył telewizor.
Z:
Co tu się do chuja dzieje!
**
OCZAMI LU **
L:
Ja pierdolę ! Zayn jesteś najebany !
Z:
No co mojej dupy nie było w domu to się chlało nie?
L:
Nie mów tak o mnie !
Z:
Będę sobie mówił jak chcę. Zresztą widzę że już sobie
znalazłam pocieszenie. Bo co ? Bo nie chciałem Cię wyruchać ?
L:
Przestań!
H:
Kurwa! Zayn! Zamknij się nie widzisz jak ją to boli? Pojebało Cię
do reszty? Ona płacze! Przez Ciebie... znowu. Jesteś takim jebanym
cwelem że pozwoliłeś jej chodzić samej w nocy po parku całej
zapłakanej i bezbronnej dobrze wiesz co się teraz dzieje w
Londynie! Ktoś mógł ją zgwałcić!
Z:
Stul pysk! Ty ją chyba zgwałciłeś!
L:
Przestań! - dławiłam się łzami.
L:
Do cholery! Jeszcze przed chwilą byłam pewna że wciąż Cię
kocham ale teraz? Nie czuję do Ciebie już nic jesteś dla mnie
nikim! Rozumiesz? Kocham Harry'ego i nie pozwolę Ci żebyś mnie
obrażał a tym bardziej jego! Nie, nie zgwałcił mnie ale dał mi
100 procentową przyjemność jakiej nie czułam nigdy. Tak
przespałam się z nim. Tak kocham go! Tak nienawidzę Cię! Tak mam
Cię w dupie. On się mną zaopiekował. Nigdy nie czułam się tak
kochana i taka bezpieczna. Teraz mogę powiedzieć że byłeś
najgorszą ale za razem jedną z najlepszych decyzji jakie podjęłam.
Jesteś kompletnym pojebem i nie mam zamiaru Cię już dłużej
oglądać.
Z:
Ty dziwko!
Zayn
wstał z kanapy i zbliżał się w moim kierunku. Harry stanął
przede mną ale ten złapał mnie za rękę i przyciągnął do
siebie. Głośno dyszał a ja cała drżałam ze strachu. Czułam tą
okropną woń alkoholu przez którą o mało co nie zemdlałam.
H:
Zostaw ją skurwysynie.
Harry
szybko podszedł chcąc mnie odciągnąć ale nie tym razem. Zayn był
szybszy.
L:
Ty chuju!
W
pewnym momencie poczułam okropny ból policzka. Pieprznął mnie z
całej siły. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i lekko się
zachwiałam. Nagle zobaczyłam jak Harry rzucił się na Zayna i
okładał go pięściami. Odciągnęłam go od niego. Splunęłam na
Zayna po czym wybuchnęłam płaczem.
L:
Boli jak cholera, wiesz?
Po
czym szybko wybiegłam z domu nie patrząc za siebie. Zbiegłam po
schodach otworzyłam bramkę i biegłam jak oszalała trzymając się
za 'lico'. Nie zatrzymywałam się chciałam tak jakby, uciec od
tego. Zapomnieć. Dobiegłam do parku. I usiadłam na ' mojej i
Harry'ego' ławce. Bałam się jak cholera ponieważ usłyszałam
czyjeś kroku. Nie odwracałam się. W tym momencie chciałam po
prostu nie żyć. Gdy ta osoba do mnie podeszła zacisnęłam mocno
oczy a na szyi poczułam chłodny i nierównomierny oddech.
CIĄG
DALSZY NASTĄPI. . .
Jak
myślicie kto to? Gwałciciel? A może ktoś inny? Ja sama jeszcze
nie wiem kto to będzie (hihihi) ale postanowiłam że zakończę w
takim momencie. A co.
Tym
razem rozdział powinien pojawić się zdecydowanie szybciej.
Najprawdopodobniej we wtorek. Mam nadzieję że nie jest za krótki
ponieważ zajął mi 7,5 str. w open office. Piszcie w komentarzach
swoje opinie i podejrzenia. I może wyrażcie swoje zdanie jak
chciecie kto to mógłby być. :)Sorry że jakieś takie dziwne kolory raz biały raz czarny ale nie wiem o co cmon. Buziaczki. :*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz